Z korespondencji która napłynęła do nas od ORDO IURIS:
Dopiero co byliśmy świadkami największej w Polsce powodzi od ponad 27 lat. Gdy woda opadła, zobaczyliśmy skalę zniszczeń. Rozpoczął się czas odbudowy zniszczonych domów, miejsc pracy, kościołów, szpitali, szkół…
Dzięki hojności naszych Darczyńców oraz doskonałej sieci Przyjaciół Ordo Iuris w zalanym regionie, mogliśmy precyzyjnie zidentyfikować najbardziej palące potrzeby i dołożyć swoją cegiełkę do wielkiej akcji wsparcia dla ofiar powodzi. W internetowej zbiórce udało nam się zgromadzić aż 70 000 zł!
Aby sprostać naszemu zobowiązaniu, że niezwykle starannie dobierzemy adresatów naszej pomocy, przeprowadziliśmy szereg rozmów z członkami Kręgu Przyjaciół Ordo Iuris oraz liderami społecznymi, mieszkającymi w zalanych gminach. Ku mojemu zdziwieniu, wszyscy zapytani wskazywali na konieczność wsparcia tego samego celu i tego samego pięknego dzieła, niezwykle poszkodowanego przez wody powodzi.
„Pomóżcie siostrom Elżbietankom z Wlenia, bo prowadzą piękne dzieło, a chyba nie mają dość silnego głosu, by przebić się ze swoją prośbą o wsparcie. A spotkała je prawdziwa tragedia…” – usłyszeliśmy z kilku stron, od zupełnie różnych osób.
Ośrodek Rehabilitacyjno-Opiekuńczy Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety we Wleniu to miejsce niezwykle ważne dla mieszkańców okolicy – piękny ośrodek w cichym i spokojnym miasteczku, położonym na terenie malowniczego Parku Krajobrazowego Doliny Bobru. Rzeka, która na co dzień przyciąga w okolice Wlenia turystów, w połowie września stała się dla sióstr przyczyną dramatu i szkód liczonych w milionach…
15 września doszło do pierwszych w historii, niekontrolowanych zrzutów wody na największej w całej Polsce, kamiennej zaporze w Pilchowicach. Ta prawie 70-metrowa zapora przez ponad 100 lat chroniła mieszkańców Wlenia przed powodzią. Ale wrześniowa fala okazała się zbyt wielka nawet dla tak gigantycznej konstrukcji.
Gdy do Wlenia dotarła informacja, że woda może przelać się przez zaporę, w sanatorium sióstr Elżbietanek przebywało ponad 50 pacjentów. Natychmiast rozpoczęła się pilna ewakuacja pacjentów z parteru na wyższe piętra.
Następnie pięć sióstr i kilkunastu pracowników sanatorium starało się przenieść na górę jak najwięcej cennych rzeczy, znajdujących się w rozległych piwnicach budynku. To właśnie na najniższych kondygnacjach, zajmujących ponad 1 200 metrów kwadratowych, znajdowała się kuchnia, magazyny żywnościowe, medyczne, chemiczne, techniczne, pralnie, szatnie…
Ze względu na przerwy w dostawie prądu, siostry nie mogły skorzystać z żadnej z wind i wszystko musiały przenosić na własnych plecach. W efekcie, na dole zostały rzeczy o większych gabarytach.
Niestety nie udało się wygrać z żywiołem…
Następnego ranka 50 pacjentów sanatorium patrzyło przez okna na zalane ogrody budynku, w którym nie było wody, prądu i gazu. Zalane były też wszystkie drogi dojazdowe. Siostry nie wiedziały nawet, jak podać pacjentom śniadanie, obiad czy zrobić herbatę.
Woda, która stała w piwnicach sanatorium przez 3 dni, nie pochodziła niestety bezpośrednio z rzeki, tylko z wybijającej kanalizacji. W efekcie – do wyrzucenia są dziś wszystkie znajdujące się na dole meble, lodówki, zamrażarki, kuchenki i wielkogabarytowe urządzenia gastronomiczne, których wymiana będzie kosztować kilkaset tysięcy złotych. Do wymiany są też wszystkie drzwi.
Zalane zostały pompy wody i ciepła. Woda wlała się do szybów wind, niszcząc całe okablowanie.
Teraz we Wleniu rozpoczęły się długie i kosztowne remonty – zbijanie tynków, wymiana instalacji, kanalizacji, hydrauliki, naprawa ogrzewania, sprzątanie, dezynfekowanie i osuszanie ścian. Sanatorium straciło całą bazę magazynową, przez co siostry muszą przeorganizować ośrodek, by móc dalej funkcjonować.
W piwnicach niemal nieustannie włączone muszą być obecnie osuszacze. To po kilkaset złotych dziennie na ładowanie butli z gazem i olej napędowy do osuszaczy. Do tego dochodzą koszty energii, materiałów budowlanych, mebli, koszty prac ekip budowalnych.
Dlatego też bardzo się cieszę, że jako Społeczność Ordo Iuris mogliśmy pomóc siostrom z Wlenia w pokryciu choćby niewielkiej części kosztów, które będą musiały ponieść.
Udało nam się zebrać 70 000 zł, które przekazaliśmy siostrom w ubiegłym tygodniu.
Siostry były bardzo poruszone tą ofiarnością i obiecały, że całą naszą społeczność będą otaczać swoją codzienną modlitwą. Siostra przełożona mówiła, że pomoc, jakiej – dzięki wsparciu Przyjaciół i Darczyńców Ordo Iuris oraz Centrum Życia i Rodziny – mogliśmy im wspólnie udzielić jest dla nich „przytuleniem Bożej opatrzności przez aniołów o ludzkich twarzach”.
